wtorek, 4 listopada 2014

 It was never my dream to go to India rather quite the opposite – I didn’t want to go there at all. I thought I am not prepared to see what is going on there and to be honest I was never a fan of “backpack trips”. I prefer it to be more predictable and well planned. I was reading a lot about India before, I talked to people who were there and every time I have heard lots of hype.
This trip was kind of test to me. I was curious and scared at the same time. I had no idea how my body will react: for food, heat, generally for travel inconveniences. The routing was: India, Nepal, Tibet, China but in India we spent only one week. I know it is not enough time to see everything, but in the end I have my own opinion about this country, I met some people, tried Aloo Gob…
Delhi greeted us with incredible temperatures, smell of urine and horn noises. I have experienced it earlier in Cambodia or in Thailand but this was really overwhelming. Each tuk tuk or taxi ride seemed to be the “ last” one. There are no traffic rules, pedestrians cannot cross the street on green light. One can get use to it after few days. What I couldn’t bare were the plies of trash, droppings and playing kids on top of it. Hygiene, ecology, environmental protection is unknown concept there. Cultural differences are visible all the time. The most shocking picture for us was to see few man defecating next to each other just few meter from railroad truck. We were sitting in the train with our noses in front of the window and we were speechless. Pissing on the wall of the toilet, luck of toilet paper and shameless behavior – everything is normal in India. For Europeans it is a big shock.
________________________________________________________________________________


 Podróż do Indii nigdy nie była moim marzeniem, wprost przeciwnie – nigdy nie chciałam tam jechać. Wydawało mi się, że nie jestem gotowa na to, co tam zobaczę. Nie przepadam za podróżami "z plecakiem". Jestem raczej miłośnikiem wypraw bardziej przewidywalnych, zaplanowanych od A do Z. Przed wyjazdem dużo czytałam o tym kraju, rozmawiałam ze znajomymi, którzy tam byli, i za każdym razem słyszałam zachwyty, jaki jest to cudowny i niesamowity kraj. No cóż…
Ten wyjazd był pewnego rodzaju eksperymentem, próbą. Z jednej strony byłam ciekawa, z drugiej natomiast, bałam się polowych warunków podróżowania, reakcji organizmu, upałów. Cała ponad 3-tygodniowa wyprawa obejmowała Indie, Nepal, Tybet, Chiny, ale w samych Indiach spędziłam tydzień. Doskonale wiem, że tydzień to zbyt mało czasu, aby otrzeć się choćby o cząstkę tego olbrzymiego kraju. Niemniej jednak wyrobiłam sobie jakieś zdanie, poznałam ludzi, spróbowałam Aloo Gobi...
Delhi przywitało nas wysoką temperaturą, zapachem moczu na stacji i hałasem klaksonów. Podobne obrazki widziałam w Tajlandii czy w Kambodży, ale Indie biją wszystkie inne kraje na głowę. Każda podróż tuk-tukiem czy zwykłą taksówką wydawała się być tą „ostatnią”. Nie obowiązują tam żadne zasady ruchu, pieszy nie ma szans przejść po pasach na zielonym świetle. Po kilku dniach człowiek jest się w stanie do tego przyzwyczaić. Kompletnie nie mogłam się jednak przyzwyczaić do widoku stert śmieci, odpadów, odchodów i bawiących się na tym wszystkim dzieci. Pojęcie ekologii, ochrony środowiska, czystości jest Hindusom obce. Różnice kulturowe widoczne są na każdym kroku. Chyba najbardziej szokującym obrazkiem podczas całej tej wyprawy był rządek wypróżniających się Hindusów, tuż przy torach kolejowych. Jeden obok drugiego. A my z nosami przy oknie tegoż pociągu, o 5 rano, patrzyliśmy się na nich z niedowierzaniem. Załatwianie potrzeb na ścianę toalety, a nie do niej, brak papieru toaletowego, ogólny brak higieny to norma w Indiach. Dla Europejczyka jest to wielki szok.



What I liked during this trip? For sure it was Varanasi, famous for ritual bathing in Ganges river. Thousands of people come to this place from all over the country, to clean the body in this holy river. The best way to watch this amazing ceremony was to rent a boat. Ganges is kind of urban bath - not only people wash there but also animals, and locals do loundry. While walking along the river you can often feel the smell of burned bodies. Ashes and rests of unburned corpses are thrown away into Ganges as well. Interesting thing is that woman cannot participate in this ceremony because  too much emotions are involved. Burning ceremony doesn't include pregnant woman, kids, sick for leprosy and bitten by viper. Their bodies have no sin so they are taken to the boat and thrown into the river. You can be lost in labirynth of small narrow alleys in Varanasi. Smell of food and spices mixes with odour of urine, between colourfull markets with fruits and veggies you can see cows, dogs and handicaped babies. It can be outrageous or shocking for tourists from Europe but would we visit India if it is clean and shiny? We look at this mess and dirt and deep inside we thank God for where we were born and that we live in civilized country. I know, that India is not only Delhi or Jaipur. For sure there are more beautiful places there, but I will not decide to go there for a next few years. If somebody asks be if I recommend to go to there I would say YES but you need to have open mind and desire to experience new things. This is how I could describe it. Trip of my life! Next time I will take you to Tibet, Nepal and China. 

Anne.

(Click on the picture if you want to see it in a bigger size).
_________________________________________________________________________________

 Co mnie oczarowało w Indiach? Na pewno Varanasi znane z rytualnych kąpieli w Gangesie. Tysiące ludzi przyjeżdża z całego kraju, aby obmyć ciało w tej świętej rzece. Ich skupienie, medytację oraz tradycyjny pogrzeb mieliśmy okazję oglądać z łodzi. Jest to najlepszy sposób, aby zobaczyć ten „spektakl”,  jednocześnie nie przeszkadzając ludziom w ich tradycyjnych obrzędach. Ganges to taka miejska łaźnia – kąpią się w niej dzieci, zwierzęta, robi się pranie. Wzdłuż rzeki praktycznie cały czas unosi się dym i zapach palonych zwłok. Prochy i niespalone części ciała wrzuca się do rzeki. Co ciekawe, w pogrzebie nie mogą uczestniczyć kobiety, ze względu na zbyt duże emocje i lament towarzyszący temu obrządkowi. Tradycja palenia zwłok nie obejmuje kobiet w ciąży, dzieci, chorych na trąd oraz ofiar ukąszenia przez kobrę królewską. Ich ciała są wolne od grzechu, więc zabiera się je łodzią na środek rzeki i wrzuca do wody. Varanasi to także labirynt uliczek, w których łatwo się zagubić. Zapach curry miesza się z odorem odchodów, między kolorowym straganami z niezliczoną ilością warzy i owoców leżą krowy, psy i dzieci bez nóg. Taki obrazek wzbudza w turystach z Europy żal i współczucie, oburzenie i odrazę. Z drugiej strony, gdyby w Indiach było inaczej, czy ktokolwiek by je odwiedzał? Jedziemy tam, żeby zobaczyć tą „inność” i w duchu dziękujemy Bogu, że mieszkamy w cywilizowanym kraju i mamy dach nad głową. Zdaję sobie sprawę, że Indie to nie tylko Delhi czy Jaipur, są pewnie inne piękne i warte zobaczenia miejsca, jednak na podobną wyprawę nie wybiorę się przez najbliższe kilka lat. Kiedy mnie ktoś pyta, czy polecam taki wyjazd, odpowiadam TAK, ale tylko, jeśli ma się otwarty umysł i chęć przeżycia przygody życia. Jedynie tak mogę tą wyprawę opisać. Wyprawa życia. Następny wpisy "zabiorą" Was do Tybetu, Nepalu i Chin!

Ania.

(Kliknij na zdjęcie jeśli chcesz je zobaczyć w większym rozmiarze).

Varanasi
















Agra






Jaipur 





4 komentarze :

  1. heh jakie małpki urocze ;) !

    OdpowiedzUsuń
  2. bylam juz w kilku miejscach na swiecie,ale Indie (tak jak mowisz) nie ciagna mnie w ogole... uwielbiam azje i moglabym kazde wakacje tam spedzac ale te Indie... no ja nie wiem... kolezanka byla, wrocila i opowiadala o gwaltach i nieprzyjemnych sytuacjachh, ktore widziala na wlasne oczy. ja pasuje, bynajmniej narazie, jest jesczcze tyle pieknych miejsc na ziemi :)
    powiedz cos wiecej, jechaliscie w okoncu z plecakiem i dlaczego taka trasa?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Azja Azji nie równa.Czego innego można spodziewać się na Bali, w Tajlandii, a czego innego w Chinach i w Indiach. Wydaje mi się, że estremalnie pozytywne opinie o Indiach pochodzą od dwóch typów ludzi: a) zaprawionych podróżników, którym nie starszna, bieda, brud itd. b) osób, które były w Indiach w kurortach i nie wyściubiły nosa poza "bezpieczny" teren. Podróżowaliśmy z plecakami. Trasa była zaplanowana w sposób, który zasysfakcjonował każdą z osób. Część chciała zobaczyć głównie Mount Everest, inni Potalę, a jeszcze inni Taj Mahal. Odradzam jednak takie długie wyprawy, można nabawić się choroby wysokościowej, która jest bezpośrednio zagraża życiu. Co z resztą nam się właśnie przytrafiło. ;)
      Pozdrawiam,
      Ania.

      Usuń