Fall in Love

Interior Design

Travel

środa, 29 kwietnia 2015



 W jakiś niewytłumaczalny sposób, zupełnie zaniedbałam kategorię na blogu, która w zasadzie jest mi najbliższa. Mówi się, że szewc bez butów chodzi i rzeczywiście widzę w tym ziarnko prawdy.
Projektowaniem wnętrz zajmuję się zawodowo, jest to także moja największa pasja. Codziennie przeglądam magazyny i internet w poszukiwaniu inspiracji. Śledzę branżę, nowości i trendy od wielu, wielu lat. Dyski pękają w szwach, więc nie pozostaje mi nic innego, jak dzielenie się z Wami, tymi najciekawszymi zdjęciami wnętrz i dodatków. 
Tendencje w urządzaniu wnętrz w Polsce są odrobinę spóźnione. Podobnie jak z modą, każdy trend przyjmujemy najpierw z ostrożnością i sceptycyzmem, by później zupełnie się nim zachłysnąć. Króluje styl skandynawski, połączenie szarości, bieli i czerni, imitacja cegły i betonu. Tak w skrócie. Wszystko naturalnie, jest dla ludzi, ale według mnie, gdy coś jest wielokrotnie i szablonowo powielane, brakuje w tym autentyczności i charakteru.
Ja osobiście nie skłaniam się ku żadnemu konkretnemu stylowi. Po co się ograniczać? Inspiruje mnie klasyka, czyli, szlachetne materiały, proste rozwiązania, ciekawe i przemyślane dekoracje, ciemne kolory, czerń, brązy, szarości, złoto. 
Chętnie przeszukuję aukcje z meblami vintage z lat 70-tych, odwiedzam giełdy i antykwariaty. Nigdy nie wiadomo, na jaką unikatową perełkę się trafi. Ta niepowtarzalność urzeka mnie najbardziej i właśnie tym charakteryzują się te inspiracje. Mam nadzieję, że przypadną Wam do gustu. 
_________________________________________________________________________________

 Somehow,  I completely neglected one category on the blog, which basically is the closest to me. It is said that the shoemaker’s children are ill-shod and actually I see this as a grain of truth.
I deal with interior design professionally, it is also my greatest passion. I look through magazines and the internet every day. I've been following the industry, new products and trends for many, many years. Hard drives are bursting at the seams, so there is nothing else to do then to share with these most interesting photographs of interiors and home decoration with you guys!
Trends in interior decoration in Poland are a tad too late. Just as with fashion, every trend we accept at first with caution and skepticism to later totally choke him. We are really into all these scandinavian things, the combination of gray, white and black, imitation of brick and concrete. All naturally, is for people, but to me, when something is repeatedly and trite reproducted, it lacks the authenticity and character.
I personally do not lean toward any particular style. Why limit yourself?! I am inspired by classics, like noble materials, simple solutions, interesting decorations, dark colors, black, brown, gray, gold.
I'm really keen on browsing the auctions of vintage furniture from the 70s, visiting flea markets and antique shops. You never know, on that unique gem comes along. Because it is precisely this uniqueness impresses me the most and so are these inspirations. I hope you'll like them as much as I do.








(source: tumblr.com)

wtorek, 21 kwietnia 2015


Zawsze lubiłam męskie akcenty w ubiorze. Duże zegarki, luźne swetry i koszule były, i są, stałymi elementami w moim stylu, od wielu lat. Trzymałam się także zasady - luźna góra, dopasowany dół i odwrotnie. Dzisiaj postawiłam na tą drugą wersję, z kontrowersyjnymi spodniami w roli głównej. Są luźne, mają ogromne dziury i idealny, sprany kolor. Zupełnie jak te modele z lat 90-tych. Świetnie wyglądają też ze szpilkami. Tło zdjęć wybrane zostało zupełnie nieprzypadkowo, by jeszcze bardziej podkreślić męski charakter stroju. Jak Wam się podoba takie anty-kobiece zestawienie?
_________________________________________________________________________________

I've always liked masculine accents in womens fashion. Big watches, loose sweaters and shirts have been for many years and still are a fixed part of my style . I held up the rules - a loose top, fitted bottom and vice versa. Today I put on the second version, the controversial pants in the lead role. They are loose, have huge holes and have a perfect washed-out color. Just like the models in the 90s. Also look great with high heels, probably that's way many girls liked them. Background of those images is selected intentionally just to emhasize this outfit even more. How do you like this anti-feminine look?








jeans, jacket, sweater - ZARA | boots - Harpe Initial | belt - Mango | bag - Paul Costelloe









niedziela, 19 kwietnia 2015

 I have welcomed couple new make-up products for a few months. How did this happen? I have no idea!
In fact, I needed only a new darker foundation to mix it with those that are too bright. Female logic!  I bought other products quite spontaneously.
_________________________________________________________________________________

 Na przestrzeni kilku miesięcy, w mojej kosmetyczce zagościło sporo nowości, chociaż w ogóle tego nie planowałam. Jak to się stało? Nie mam pojęcia!
Tak naprawdę, potrzebowałam tylko nowego tuszu i ciemniejszego podkładu, by mieszać go z tymi, które są za jasne. Kobieca logika! Pozostałe produkty kupiłam dość spontanicznie.



MAYBELLINE LASH SENSATIONAL -

I really like this mascara. It makes my lashes long, thick and curled. When you start using it you have to be careful though, because there is too much product on the brush and no one wants their lashes to look like spiders legs. Right?
Despite this small disadvantage I would recommed this mascara.
_________________________________________________________________________________

Kupiłam ten tusz, ponieważ mój dotychczasowy ulubieniec z Celii, zaczął się kruszyć, poza tym nie pogrubiał rzęs.
Zawsze lubiłam tusze Maybelline i raczej jedynym zarzutem były zbyt duże szczoteczki.
Nowość tej firmy zapewnia dobre rozdzielenie pogrubienie i podkręcenie - zgadza się. Wszystko to odnotowałam na swoich rzęsach, które są raczej bezproblemowe. Chociaż mogłoby być ich więcej. Ten tusz idealnie ten defekt zakrywa. Chociaż zdarza się, że po kilku godzinach minimalnie się osypuje (nie pudruję twarzy) i przy początkowym podejściu, standardowo szczoteczka podaje zbyt dużą ilość produktu. Nadmiat trzeba wycierać. Z czasem to mija. Występuje w wersji czarnej, oraz czarnej wodoodpornej.
Szczerze polecam!
8/10
Cena 35 zł

MAYBELLINE BROW DRAMA SCULPTING MASCARA

This is new for me. I've never had brow mascara before, but it can be useful when you have unruly brows. A brush is quite strange but still it does the job well. It makes brows stiff but not "crispy". You can choose between 3 shades, so it's a big plus.
_________________________________________________________________________________

Tusz/żel do utrwalania i podkreślania brwi, po raz pierwszy w mojej kolekcji. Kupiłam go raczej z ciekawości. Mam dosyć niesforne brwi, więc taki produkt okazał się przydatny. Występuje w 3 odcieniach. Nie skleja nieprzyjemnie włosków. Spełnia swoje zdanie, mimo dziwnego kształtu szczoteczki. Mogę polecić produkt, aczkolwiek można znaleźć pewnie coś w lepszej cenie i firmy "eco friendly".
6/10
Cena 33 zł

MAYBELLINE FIT ME CONCELEAR

I had really high hopes for this one, but in vain. The 010 shade is too dark and it does nothing. Consistency is too watery to hide dark circles. Not to mention the packaging, oh dear - one big fail. Black paint smears all over hands and face. Disaster! I advice against buying it.
_________________________________________________________________________________

Testowałam go w drogierii mając już na twarzy makijaż i korektor. Pod koniec dnia, skóra pod oczami zaczęła już prześwitywać, postanowiłam więc przetestować ten korekor. Wydawało mi się, że dobrze ukrył cienie i nie zrobił ze skóry skorupy, mimo nałożenia go na poprzedni korektor. Zachwycona efektem pogalopowałam do kasy. Naprawdę ciężko o korektor który nie zasychałby pod oczami w brzydki sposób. Wzięłam najjaśniejszy kolor 010.
Niestety przy nakładaniu na czystą cerę, okazał się za ciemny, wodnisty, nie zakrywający dosłownie nic. Jak dla mnie bubel. Dodatkowo na co można ponarzekać, to opakowanie. Podczas robienia makijażu zastanawiałam się dlaczego notorycznie mam czarne plamy na twarzy i na dłoniach. Okazało się, że czarna farba z opakowania po prostu się rozmazuje i brudzi wszystko dookoła.
3/10
Cena około 35 zł

RIMMEL LASTING FINISH NUDE

This foudation is a masterpiece. Covering is really good and buildable. What is more important it leaves the skin very light, natural and hydrated. It doesn't emphasize wrinkles or dryness of the skin.
Creamy consistency provides easy application. Highly recommend!
_________________________________________________________________________________

Podkład idealny. Świetnie kryje, pozostawiając skórę lekką i nawilżoną. Nie pokreśla zmarszczek, suchości. Kremowa konsystecja pozwala na szybką i łatwą aplikację. Dobra kolorystyka, z której każdy wybierze coś dla siebie. Bezpieczne, plastikowe opakowanie, aczkolwiek gdy zostawimy tubkę do góry nogami, przy otwieraniu może wypłynąć nadmiar produktu.
9/10
Cena 29,90 zł

WIBO DIAMOND ILLUMINATOR

Such a surprise! It's so cheap and yet still so damn good! I would compare it to the Mary Lou from the Balm. It leaves your skin very glowy and highlighted. Packaging is quite poor but with this price I couldn't expect anything more.
_________________________________________________________________________________

Perełka! Piękny, tani rozświetlacz. Daje efekt lekko złotej tafli. Satynowa konsystencja, przyjemny w aplikacji. Opakowanie bardzo proste, słabej jakości, ale można to wybaczyć za taką cenę.
9/10
Cena 9,80 zł

MAX FACTOR CREME PUFF BLUSH

When it comes to highlighters and blushes I'm a little bit cray-cray. It's a obssesion of mine. This pinky blush cought my eye while I was at Douglas. The colour was lovely and uniqe. Maybe that's way it's called Lovely Pink. The consistency is more powdery than creamy in my opinion, but still I really like it. It's quite pricey though.
_________________________________________________________________________________

Wybrałam kolor 05 Lovely Pink. Róże i rozświetlacze to moja mała obsesja. Ten wpadł mi w oko gdy byłam w Douglasie. Nie widziałam wcześniej takiego koloru róży wypiekanych, rozświetlających.
Konsystencja bardziej pudrowa niż kremowa, więc nie sugerowałabym się nazwą. Naprawdę piękny kolor, nie można sobie nim zrobić krzywdy. Efekt można stopniować. Opakowanie przyjemne, ale obawiam się, że wieczko może się ułamać z czasem na zawiasie. (Tak się dzieje np. w różach z MakeUp Revolution).
Kupiłam go w promocji. Cena standardowa jest moim zdaniem za wysoka.
7/10
Cena 49,90 zł


And now the most important!
Once I did not pay attention to a policy of cosmetic companys. It was a mistake. Most companies are still testing products on animals. Thats why I decided that as far as possible, I won't be buying the products of such companies anymore. Of course, everyone can follow their own conscience.
Rimmel (Coty), Bourjois, Maybelline (L'Oreal), Max Factor (Procter & Gamble), and many others, is blacklisted.
Most companies that are considered to be exclusive such as Chanel, Dior, Redken also testing on animals.
Here you can check the list: http://notest.pl/listy

Interestingly, companies such as Essence, Hean, Wibo, Gosh, Lumene, Art Deco, Isadora, which are considered as drugstore (cheap) labels are animal friendly.
What do You think about this problem? Is it bothering You or You don't care? Feel free to join the discussion.
_________________________________________________________________________________

A teraz najważniejsze!
Kiedyś nie zwracałam uwagi na to,  jaką politykę ma dana firma. Kupowałam ten produkt, który w moim mniemaniu dobrze spełnia swoje zadanie.
To był błąd. Większość firm wciąż testuje produkty na zwierzętach. Postanowiłam już, że w miarę możliwości, nie będę kupowała produktów takich firm. Oczywiście każdy może postępować zgodnie z własnym sumieniem.
Rimmel (Coty), Bourjois, Maybelline (L'Oreal), Max Factor (Procter & Gamble) i wiele innych, jest na czarnej liście.
Większość firm, które uchodzą za ekskluzywne także testuje na zwierzętach np. Chanel, Dior, Redken.
Tutaj możecie sprawdzić listę: http://notest.pl/listy

Co ciekawe, takie firmy jak Essence, Hean, Wibo, Gosh, Lumene, Art Deco, Isadora, są animal friendly.
Jakie jest Wasze stanowisko co do tej kwestii? Przeszkadza to Wam czy nie zwracacie uwagi na problem? Jestem ciekawa Waszej opinii.






poniedziałek, 13 kwietnia 2015

 Body and skin care is a very braod topic, especially for women. Each of us wants to look good. We want to be complemented but the most important to me is to feel good in my skin and listen to it's needs.
My skin is very gentle and dry. Any signs of skin aging can be seen with this type faster than with those with oily complexions. Care for dry and sensitive skin is not easy. The current was good, but I noticed that my face looks a little worse. I decided to completely change the products, to give it a decent shot of new energy. In this post, I showed you many new in's, but I waited until old ones wear out, to start using new ones all at the same time.



Just in advance I would like to mention that I am not a professional beautician and of course what works well for me, may harm someone else. Especially with natural products, allergic reactions, irritation may occure. However, I still prefer 100%  natural cosmetics. One that does not contain:

- SILICONES ( give the impression of smoothness, elasticity, lack of care activities)
- PARABENS (artificial preservatives, supposedly harmful, it is better not to risk)
- PARAFFIN (protects only superficially)
- MINERAL OIL (toxic and harmful)
- PEG-s (derived from petroleum, harmful)
- ALCOHOL high in the composition (preserve, but also drys out, they are necessary, but not in 2nd place in the composition)
- SLS-s (very strong washing detergent)-
- NO ANIMAL TESTING

My skin care process is as follows:

- CLEANSING - with gentle oil or aleppo soap
- EXFOLIATION -  with enzyme peeling or mandelic acid
- TONING - with home made cider vinegar & water toner, orange blossom water
- SERUM - with retinol, hialuronic acid or wvitamin C
- EYE CREAM - with white tea leaf extract, shea and avocado butter
- FACE CREAM (with SPF) - with lots of fruit extracts

My good advice about skin care:

- determine skin care based on the needs of the skin, but not with age;

- avoid clogging chemicals, which does not give you any good, and what more can hurt;

- don't miss any phase in your skin care: morning and evening cleansing, exfoliation 2-3  times a      week, toning, serum, eye cream, day cream / night cream;

- nothing happens in a second, give products some time so that they can react. If irritation occures,  put away the product right away;

- do not trust the machinery of marketing and youtube, before purchase check the composition and  the opinions first;

- the price does not go hand in hand with quality. Pretty jar and perfumed scent won't give you  noticeable results. Give a chance to odorless products in ordinary containers - they can surprise you!

I hope that this review will be helpful for you. I'm looking forward to find out what are your insights and experience with skin care. Let me know in the comments below! See you soon!


_________________________________________________________________________________

 Pielęgnacja ciała i twarzy to temat rzeka, szczególnie dla kobiet. Każda z nas chce wyglądać dobrze, z różnych powodów. Chcemy podobać się innym, ale głównie sobie. Najważniejsze według mnie,to czuć się dobrze w swoim ciele i słuchać jego potrzeb.
Według ajurwedy jestem typem vata, czyli moje ciało i skóra są dość wrażliwe, wręcz "suche". Wszelkie oznaki starzenia skóry widać przy takim typie szybciej, niż u osób z cerą tłustą. Pielęgnacja cery suchej i wrażliwej nie jest łatwa. Dotychczasowa była dobra, ale zauważyłam, że moja twarz wygląda trochę gorzej. Postanowiłam całkowicie zmienić produkty, aby dać jej porządny zastrzyk nowej energii. W tym poście pokazywałam Wam nowe nabytki, czekałam jednak aż zużyję to co jeszcze mam, by zacząć wszystkie nowe rzeczy, w tym samym czasie.

Z góry zaznaczę, że nie jestem profesjonalną kosmetyczką i oczywiście to co działa dobrze na mnie, może zaszkodzić innej osobie. Zwłaszcza przy produktach naturalnych, mogą pojawić się reakcje alergiczne, podrażnienia itd. Mimo to, skłaniam się w 100 % ku naturalnym kosmetykom, tzn. takim, które nie zawierają:

- SILIKONÓW (uklejają skórę, dają wrażenie gładkości, sprężystości, brak działania pielęgnacyjnego)
- PARABENÓW (sztuczne konserwanty, ponoć szkodliwe, lepiej nie ryzykować)
- PARAFINY (kolejny uklejacz, nie działa "w głąb", zabezpiecza jedynie powierzchownie)
- OLEJÓW MINERALNYCH (toksyczne i szkodliwe)
- PEG-ów (pochodne ropy naftowej, szkodliwe)
- ALKOHOLU wysoko w składzie (konserwują, ale też wysuszają, są potrzebne, ale nie na 2 miejscu w składzie)
- SLS-ów (silny środek myjąco-pieniący. Produkt nie musi się silnie pienić by dobrze oczyszczał)

Zdarza się, że czasem robie wyjątek np. dla szamponu z SLS-em, którym myje włosy raz na jakiś czas, by porządnie oczyścić skórę głowy.
Jeśli jesteście ciekawi mojej opinii na temat nowych produktów i jesteście przygotowani na długą lekturę, to serdecznie zapraszam!




1. OCZYSZCZANIE - pomarańczowy olejek myjący z Biochemii Urody, mydło Aleppo, mydło savon noir.

Wcześniej myłam twarz żelem tylko wieczorem, a rano używałam płynu micelarnego Sylveco. Pory skóry szybciej się zapychały i nie wiedziałam co jest tego powodem. Problem zniknął, gdy zaczęłam myć twarz także rano.
Najlepszy produkt z jakim się spotkałam i do którego chętnie teraz wróciłam, to pomarańczowy olejek myjący z Biochemii Urody za 11,90 zł. Idealnie zmywa nawet mocny tusz, podkład itp. Pięknie pachnie, nie obciąża skóry i jest tani. Czego chcieć więcej?
Aby efekt oczyszczenia był mocniejszy, używam pieluchy tetrowej lub szczoteczki Be Beauty z Rossmana za 11 zł.

Polecam także:
- żel rumiankowy SYLVECO - ok. 17 zł
- mydło ALEPPO (2 razy w tygodniu przy wrażliwej cerze) - ok. 20 zł
- mydło Savon Noir (analogicznie jak aleppo)
- olejek rumiankowy z The Body Shop - ok. 45 zł
- żel myjący Phenome Energizing - ok. 72 zł

2. ZŁUSZCZANIE - 2 razy w tygodniu! - Peeling Enzymatyczny Balea, Jaqua Pumpkin Exfoliating Face Mask, tonik żelowy z kwasem migdałowym Norel

Złuszczanie jest konieczne i niezbędne, niezależnie od typu cery. Każda tego potrzebuje!
Szczerze odradzam peelingi mechaniczne. Dają chwilowy efekt wygładzenia skóry, a tak naprawdę nie oczyszczają porów. Najlepsze są te enzymatyczne, które zwykle zawierają papainę, kwasy lub ekstrakty z ananasa, mające działanie silnie złuszczające.
Złuszczanie wierzchniej warstwy naskórka, pobudza regenerację kolejnych warstw, poprawia krążenie. Dzięki temu składniki wszystkich kolejno używanych produktów lepiej się wchłaniają i mają większe spektrum działania. Stosuję 2 razy w tygodniu, nie częściej. Włosy  jeżą  mi się na głowie, kiedy słyszę dziewczyny, chwalące się codziennym używaniem mechanicznych peelingów. We wszystkim potrzebny jest umiar. Skóra musi mieć czas, by się zregenerować. Stosując złuszczanie zbyt często, pozbawiamy jej naturalnej warstwy lipidowej. Skóra sucha wysuszy się jeszcze bardziej, a tłusta będzie wydzielała więcej sebum.
Produkt Balei jest bardzo dobry. Kosztuje niecałe 3 euro. Maskę Jaqua kupiłam w TK Maxx za ok. 8 euro. Oba produkty delikatnie rozpuszczają stary naskórek, otwierają pory, które łatwo można oczyścić np. paskiem do usuwania zaskórników. Odradzam mechaniczne oczyszczanie - przynosi to więcej szkody niż pożytku.
Z Polskich produktów polecam enzymatyczny peeling z Biochemii Urody lub ten z firmy Orientana, polecany przez Alinkę Rose. W tym poście możecie przeczytać o nim więcej.

3. TONIZOWANIE - domowy tonik z octu jabłkowego i wody (1:2), woda pomarańczowa Organic Surge, 2-3 razy w tygodniu żelowy tonik Norel z kwasem migdałowym

Były czasy, kiedy nie doceniałam toników. Ba! Przyznam się, że po prostu ich nie używałam. Myślałam, że jest to zbędne.
Toniki są potrzebne, ponieważ po myciu twarzy przywracają jej naturalne pH.
Gdy tylko dowiedziałam się o tym naturalnym toniku, postanowiłam zaryzykować, i nie żałuję! Może i nie pachnie fiołkami, ale działa. Jeśli proporcja 1:2 jest zbyt mocna, należy ją zwiększyć do np. 3 porcje wody na jedną porcję octu jabłkowego 5 %.
Koszt zrobienia takiej mikstury jest niewielki.
Kilka razy w tygodniu używam genialnego toniku Norel, o dowiedziałam się przez wizażowe forum.
Delikatne kwasy świetnie regenerują cerę, nie bójcie sie ich.
Wodę pomarańczową kupiłam w TK Maxx za 19,90 zł. Firma Organic Surge produkuje kosmetyki ekologiczne. Ten specyfik przyjemnie odświeża i nawilża.

4. SERUM - flavo C z Biochemii urody, krem-serum nawilżające San Soucis, olejek z retinolem ze Starej Mydlarni co kilka dni

Ponoć tańsze serum z Biochemii nie różni się niczym od oryginału z Aurigii za ponad 80 zł. Używałam obu, lepsze  natychmiastowe efekty widzę po tym tańszym, za 25,90 zł
Jest to produkt o wspaniałych właściwościach. Powyżej 25 roku życia jest wręcz wskazany, ponieważ genialnie opóźnia procesy starzenia. Wchłania się momentalnie, zostawiając skórę gładką i napiętą. Wspomaga walkę ze słabymi naczynkami.
Olejek z retinolem zdaje się nie mieć dna. Używam go już czwarty miesiąc. Nie mogę stanowczo stwierdzić, że działa cuda, ale także nie wiem, jakby wyglądała moja skóra, gdybym go nie stosowała. W każdym razie, jej kondycja jest lepsza niż 4 miesiące temu. Może to m.in. jego zasługa?
Kupiłam także w TK Maxx, zupełnie sceptycznie krem-serum San Soucis za 16,90 zł. Ekstrakty z brzoskwinii i porzeczki mają za zadanie nawilżać i odżywiać.

5. PIELĘGNACJA SKÓRY POD OCZAMI - krem przeciwzmarszczkowy "Mój krem nr 10" Fitomed, roll-on Clinique All About Eyes Serum

Za pielęgnację skóry wokół oczu wzięłam się stanowczo za późno. Przykrywałam swoją "dolinę łez" wieloma warstwami ciężkich korektorów, co niestety odbiło się ponurem echem, na tym bardzo delikatnym obszarze twarzy. Każdy korektor wyglądał coraz gorzej, nie wspomnę już, jak wyglądałam przy szerokim uśmiechu - koszmar z ulicy wiązów. Oczywiście wcale nie przestałam się uśmiechać, idąc logiką Kim Kardashian. Musiałam wybrać, to co jest dla mnie ważniejsze, czyli walka z kurzymi łapkami, kosztem ujednoliconego kolorytu skóry pod oczami.
Wcale nie wyszłam na tym źle, wręcz przeciwnie. Nawet po kilku godzinach, twarz wygląda świeżo i naturalnie, czego nie można powiedzieć, gdy nałoży się warstwę podkładu i sporo korektora.
Krem Fitomed kupiłam online, na stronie firmy. Ma konsystencję masła i ma same dobroci w składzie. M.in. wyciąg z białej herbaty, masło avocado, masło shea, hialuron. Pojawia się niestety PEG, ale daleko w składzie. Szybko się wchłania i mocno nawilża.
Co jest ważne, delikatny korektor na tym kremie nie waży się, nie wałkuje. Ponoć na najlepsze efekty trzeba trochę poczekać. Opakowanie ma 20 ml, a termin ważności produktu to 3 miesiące. Kosztuje niecałe 20 zł.
Roll-on'u (dostałam w spadku po siostrze, która także nie widziała po nim żadnych efektów) używam najczęściej rano, bo przyjemnie odświeża. Delikatny masaż, zimną kuleczką, skutecznie budzi zaspane oczy. Nie zauważyłam jednak spektakularnych efektów. Cena około 130 zł. Auć!

6. KREM - Sukin Rose Hip Hydrating Day Creme + Moisture Restoring Night Creme

Te kremy są moim Św. Graalem. Dlatego tak bardzo lubię TK Maxx. Mimo, że są bardzo wydajne, już się martwię, że nigdzie ich nie dostanę gdy się skończą. Dramat!

Kosztowały po 9,90 euro. Co przy takiej pojemności (120 ml) i składzie, jest wręcz śmieszną ceną. Na stronie producenta kosztuje 19,95 $ australijskich.
Mają obłędne składy, pachną bajecznie i naprawdę porządnie nawilżają. Krem na noc ma bardziej masełkowatą konsystencję, ten na dzień jest zdecydowanie lżejszy, aczkolwiek wciąż jest bardzo odżywczy. Czuję, że gęstość skóry poprawia się z dnia na dzień, suche skórki znikają, ogólny jej stan zauważalnie się poprawił.
Nie straszne im nawet produkty do makijażu, które nakładam później. Nic się nie roluje, nie waży. Są bardzo wydajne! Są idealne. Tak po prostu. Mam nadzieję, że mi ich nie wykupicie!?
Krem delikatnie wsmarowuję kolistymi ruchami, a potem mocno wklepuje.
Całą procedurę powtarzam rano i wieczorem. Efekty są rewelacyjne!

Bardzo ważny jest filtr SPF w kosmetykach, minimum 15. Jeśli nie wystepuje w kremie, pamiętajcie by wybrać krem koloryzujący/BB/CC/podkład właśnie z SPF w składzie. Lepiej zapobiegać niż naprawiać to, co już zostało zniszczone.




  Może dla większości z Was ilość produktów jest zbyt duża. Pojawią się może głosy, że wystarczy mydło Biały Jeleń i niebieski krem Nivea. Otóż nie, nie wystarczy. Na pewno nie w moim przypadku. Moja skóra jest wymagająca i przy takim trybie życia, właśnie takiej pielęgnacji potrzebuje. Trzeba obserwować czego skóra w danym momencie potrzebuje. Nie ważne, ile mamy lat. Nawet 25-latka może mieć potrzeby, jak kobieta w wieku lat pięćdziesięciu. I nie dajcie sobie wmówić, że jest inaczej. Nie zliczę ile razy odbywałam rozmowę z Paniami w aptece na temat kremów (chociaż wcale nie potrzebowałam porady). Zapewne chodziło o produkty La Roche- Posay, Eucerin czy Nuxe. Gdy tylko słyszałam zdanie: "ale Pani jest za młoda, ma Pani ładną cerę, i nie potrzebuje jeszcze takich kremów", odwracałam się na pięcie w kierunku wyjścia. Wcale nie chciałam kupić kremu Q10 50 +, jednak zniechęcała mnie niekompetencja tej obsługi. Nie można oceniać potrzeb cery, nie robiąc wywiadu z daną osobą, która na dodatek ma na sobie makijaż.
Zrezygnowałam zupełnie z kremów aptecznych i drogeryjnych, może i właśnie z tego powodu. W dobie internetu mamy dostęp do ogromnej wiedzy, a  mam wrażenie, że ludzie wciąż kupują to co widzą na pierwszej lepszej półce, lub na reklamie w gazecie. Nie każdy chce i nie każdy ma czas zagłębić się w temat, ale chociaż niech sprzedawcy postarają się o udzielenie fachowej porady, na pytanie: "szukam dobrego kremu, co może mi Pani polecić?".

 Jest jeszcze jedna kwestia, mianowicie You Tube. Sama od czasu do czasu oglądam vlogi i tutoriale, ale traktuję te porady z przymróżeniem oka. Jeśli komuś zależy do porządnej, naturalnej pielęgnacji, nie powinen kierować się tymi rekomendacjami, a chociaż przepuścić je przez zdroworozsądkowy filtr. Większość z tych osób nie zwraca uwagi na składy produktów. Rozumiem, że komuś może odpowiadać działanie, bo zauważalne są natychmiastowe efekty. Często jednak, po odstawieniu kosmetyku, skóra jest w gorszym stanie, niż była przed zastosowaniem. Produkt działa tylko powierzchownie. Np. dzięki zawartości silikonu, cera wydaje się jędrna i gładka, co oczywiście jest złudne, ponieważ nie ma to nic wspólnego ze stanem faktycznym.
Kolejny przykład? Chociażby szeroko zachwalany Cetaphil. Jak produkt rekomendowany dla wrażliwców, może mieć tak fatalny skład? Woda, alkohol, 3 rodzaje parabenów, SLS (silny detergent), alkohol. Testowany na zwierzętach. Pozostawię to bez dalszego komentarza.



Reasumując:

- ustalajcie pielęgnację zgodnie z potrzebami cery, a nie z wiekiem;

- unikajcie zapychającej chemii w składzie, która nie daje nic dobrego, a co więcej może zaszkodzić;

- pielęgnacja dzieli się na oczyszczanie rano i wieczorem, złuszczanie 2-3 w tyg., tonizowanie, serum, krem pod oczy, krem na dzień/ na noc, używanie kremów z filtrem;

- nic nie dzieje się z dnia na dzień, dajcie czas produktom i cerze, by mogły zareagować. Jeśli wystąpi podrażenie, odstawcie produkt od razu;

- nie ufajcie machinie marketingowej, najpierw sprawdźcie skład i opinie przez zakupem, cena nie idzie w parze z jakością. Nie liczcie, że ładny słoiczek i perfumowany zapach sprawią, że specyfik będzie dawał zauważalne efekty. Dajcie szansę produktom bezzapachowym, w zwykłych opakowaniach - one potrafią zaskoczyć.

Mam nadzieję, że ten wpis będzie dla Was pomocny. Chętnie dowiem się jakie są Wasze spostrzeżenia i doświadczenia z pielęgnacją cery. Dajcie znać w komentarzach!