wtorek, 19 stycznia 2016

   Dzisiaj zapraszam na recenzję kosmetyków, które idealnie sprawdzają się na aktualną pogodę.
Gdy dorastałam, pękające naczynka były moją zmorą. Miałam kilka na nosie i jedno wielkie na policzku. Z czasem jednak stały się właściwie niewidoczne. (?!) W każdym razie taki problem u mnie się pojawił, i wiem, że muszę zadbać, by nie powrócił ze zdwojoną siłą.
Szczególnie, na pękające naczynka narażone są kobiety stosujące antykoncepcję hormonalną oraz narciarze, ale właściwie nie ma na to reguły.
Cera naczynkowa jest wrażliwa, ściągnięta i dość cieńka. Słabe ścianki naczyń krwionośnych przez drastyczne zmiany temperatur i utrudnione krążenie krwi pękają, powodując mikro-wylew podskórny, widoczny gołym okiem. Jest to defekt skóry, który nie wygląda estetycznie, ale co najważniejsze, komunikuje nam, że nasz organizm potrzebuje uwagi i małej pomocy.



Czego należy unikać? ( W miarę możliwości)
- różnicy temperatur (narty, sauna)
- przyjmowania hormonów
- kofeiny, cynamonu (zwłaszcza w kosmetykach pielęgnacyjnych)
- chodzenia w obcisłych spodniach

Co może nam pomóc?
- ochrona przed mrozem odpowiednimi kosmetykami
- delikatne masaże poprawiające ukrwienie
- maści i kremy z witaminą K (uszczelnia naczynia krwionośne)
- składniki uszczelniające naczynia krwionośne: wyciąg  z lipy (zmniejsza przekrwienie, łagodzi), ekstrakt z wąkroty azjatyckiej (pobudza produkcję kolagenu, wzmacnia naczynia krwionośne i poprawia mikrokrążenie), olejek cyprysowy, wyciąg z kory kasztanowca, wyciąg z nagietka, ruta zwyczajna, nostrzyk żółty.





Podobnie jak w przypadku zmarszczek, kosmetyki pajączków nie usuną, mogą jedynie zmniejszyć ich widoczność. Działają przede wszystkim zapobiegawczo.
Przetestowałam nową serię firmy Purite, skierowaną właśnie do osób z problemem pękających naczynek. W ofercie znajdziemy tonik, krem, serum oraz tłuste oleum. Wszystkie te kosmetyki stosujemy po dokładnym oczyszczeniu skóry.

TONIK do cery naczynkowej - 49 zł - 50 ml

Tonik stosuje się po oczyszczeniu twarzy. Ma oświeżyć, nawilżyć cerę i przywrócić jej prawidłowe pH. Ten tonik ma w składzie hydrolat z lipy, wyciągi i olejki wspomagające delikatną skórę. Jego działanie jest bardzo przyjemnie -  zmniejsza ściągnięcie i suchość po myciu. Ma ziołowy, lekko miętowy zapach. Produkt jest wydajny, 1-2 psiknięcia wystarczą na całą twarz.

SERUM do cery naczynkowej - 115 zł - 30 ml

Serum stosowałam po toniku, albo solo, w większej ilości, albo w mniejszej przed kremem z tej samej serii. Produkt jest oleisty (dzięki temu bardzo wydajny), więc jeśli ktoś nie lubi tej konsystencji, nie będzie zadowolony. Wchłania się 30 - 40 min. Żaden olejek z Purite mi nie zaszkodził, nie "zapchał" cery. Serum świetnie nawilża i ujędrnia. Rano twarz wygląda bardzo zdrowo i promieniście. Ma w składzie m.in. olejki: jojoba, arganowy, z pestek malin, z dzikiej róży, korę i kwiaty kasztanowca (wzmacnia naczynka), nagietek, rutę zwyczajną i wiele innych, cennych składników. I tutaj zapach kosmetyku określam jako ziołowy, ale na pewno nie jest drażniący.

KREM do cery naczynkowej - 89 zł - 30 ml

Krem o konsystencji budyniu, na dzień, jak i na noc. Nadaje się pod makijaż. Bardzo szybko się wchłania, nie pozostawia "filmu" na skórze, ale wciąż bardzo dobrze nawilża. Myślę, że sprawdziłby się u każdego, zwłaszcza profilaktycznie. W składzie znajdują się nie tylko wyciągi wspomagające walkę z pękającymi naczynkami, ale także masło shea i olej kokosowy, które świetnie nawilżają i ujędrniają. Wydajność produktu jest bardzo zadowalająca, wystarczy nabrać niewielką ilość (jak ziarnko ciecierzycy), by rozprowadzić produkt na całą twarz. Warto zachować higienę przy nabieraniu kremu ze słoiczka. Można w tym celu wykorzystać patyczek do uszu.

OLEUM do cery naczynkowej - 49 zł - 30 ml

Tego produktu akurat nie używałam, ale dopisuję go do tej recenzji, jako produkt dopełniający całą serię. Jest o wiele bardziej skoncentrowany i raczej nadaje się do stosowania gdy przebywamy w domu. W składzie znajdują się: olej z pestek winogron, wosk pszczeli, nierafinowane masło shea, olej arganowy, olej jojoba, olej czarnuszkowy, kora kasztanowca, kwiaty kasztanowca, nagietek lekarski, ruta zwyczajna, nostrzyk żółty, witamina E, olejek cyprysowy, olejek geranium Bourbon, olejek z mięty pieprzowej.
Wszystkie te składniki wspomagają skórę wymagającą, tzn. suchą, wiotką, narażoną na pękające naczynka. Działają antystarzeniowo i ujędrniająco. Pomagają przy różnych problemach skórnych, np. przy egzemie, trądziku. Są wielozadaniowe.



PODSUMOWANIE:
Tak jak wspomniałam wcześniej - taka seria to świetna profilaktyka dla osób, ze skłonnością do pękających naczynek. W przypadku, gdzie problem jest naprawdę bardzo poważny i widoczny, mogą one pomóc, ale efekt może być u każdej osoby inny. Na pewno nie zaszkodzą. Duże zmiany może zlikwidować jedynie laser, ale taki zabieg jest dość bolesny i kosztowny.
Aktualnie mamy na zewnątrz bardzo niską temperaturę, a w pomieszczeniach ogrzewanych temperatura dochodzi do 18 st. Różnice są ogromne. Jak do tej pory, na mojej twarzy nie pojawiły się nowe pajączki, a stare stały się jakby mniej widoczne.
Co jest dla mnie ważne, mimo, że jest to seria skierowana na konkretny problem, wciąż działa równie skutecznie w kwestii nawilżenia, ujędrnienia, a to rzadka cecha kosmetyków.
Kolejną ważną informacją, jest oczywiście to, że kosmetyki Purite są w 100 % naturalne. Czasem próżno nawet szukać w nich wody. Większość składników to po prostu wyciągi z ziół i oleje, o działaniu niekomodogennym. Nie mam także żadnych zarzutów co do opakowań. Szczerze mówiąc, wolę słoiczki niż pompki, które czasem się zapychają i stają się bezużyteczne.
Zastanawiam się nad stosowaniem serum miejscowo, np. na uda, miejsce za kolanami. Tam problem pękających naczynek jest bardzo widoczny. Dopiszę aktualizację za jakiś czas, jestem ciekawa jak się sprawdzą w takiej formie.
Do następnego!

10 komentarzy :

  1. Bardzo lubię toniki w postaci mgiełki. Jako posiadaczka suchej cery stosuję tonik mgiełkę kilka razy w ciągu dnia nawet na makijaż - to mój sprawdzony sposób kiedy zaczynam odczuwać uczucie napięcia lub ściągania skóry. Podobnie jak w przypadku wody termalnej stosuję dosłownie 1-2 psiknięcia a następnie lekko osuszam twarz chusteczką higieniczną - pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tonik w spray'u jest bardzo praktyczny, ale używam zamiennie z takim w butelce. Nakładam do na dłonie i wklepuję w twarz, by nie tracić produktu w waciku. Wody termalnej nie stosuję, jakoś nie mam przekonania do tego produktu. Tonik Purite przynosi miłą ulgę i dobrze nawilża. Z pozostałymi kosmetykami z serii bardzo dobrze się dopełniały. Po tych ostatnich mrozach, mogę zdecydowanie stwierdzić, że dobrze zabezpieczyły cerę. Nie pojawiły się nowe zmiany, a te na nosie są prawie niewidoczne. Dzięki za komentarz. Pozdrawiam.

      Usuń
  2. i znowu post sponsorowany.... szkoda:( asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Naprawdę nie rozumiem, w jaki sposób może Ci to przeszkadzać? Wyjaśnij mi to proszę, bo nie rozumiem. W między czasie pojawiały się inne posty. Poza tym jaki post sponsorowany? Nikt mi za nic nie zapłacił. Zawsze powtarzałam, że będę wspierać i pokazywać na blogu polskie firmy, a przede wszystkim ludzi z pasją, których poznałam i szczerze darzę ogromną sympatią. Liczą się z moją opinią, co mnie bardzo cieszy, a sam temat naturalnej pielęgnacji jest nam bardzo bliski. Większość zapytań jakie dostaję, to właśnie pytania o kosmetyki. Nie będę polecać niczego czego nie przetestowałam, co zawiera "chemię". Chciałabym, by ludzie świadomie wybierali jakie kosmetyki stosują. Dlatego też, tak często pojawiają się wpisy kosmetyczne - by uświadamiać i zachęcać. Będę pokazywać na blogu to co jest mi bliskie, co wpisuje się w mój zawód/hobby/pasje i co nie kłóci się z moimi poglądami, a przede wszystkim, gdy stoją za tym ludzie z pasją, a produkt sam w sobie jest genialny. Jeśli uważasz to za sponsoring, to wybacz, ale się z Tobą nie zgodzę. Blog nie jest moim źródłem utrzymania, nie reklamuję swoją twarzą produktów popularnych, masowych, produkowanych przez ogromne koncerny. Jeśli takie posty będą się pojawiać co tydzień (co wykluczam), a ja będę zarabiać na tym kokosy, wtedy możesz mnie wytykać palcami i oceniać do woli*. Pozdrawiam ciepło! Magda

      *p.s. nie neguję takiego stylu prowadzenia bloga, bo rozumiem, że prowadzenie bloga na poważnie, regularnie to normalna praca, a każdy musi z czegoś żyć ;) Każdy ma swoje zasady i poglądy, a blog jest takim miejscem, które daje ogromne możliwości samokreacji. Ja mam inne podejście do tego tematu, każdy może mieć swoje.

      Usuń
  3. Bezzasadne oburzenie. Posty o pielęgnacji i makijażu czytałam do pewnego momentu z przyjemnością. Z obiektywnych, wszechstronnych i zabawnych przeistoczyły się w laurkę danego producenta... To tylko taka luźna uwaga:) i tak wiem:nie zrabiasz, ją nie muszę czytać itd. Powtórzę: szkoda... I sądząc po braku odzewu na Twoje posty-nie mnie jedynej. Pozdrawiam i żegnam. Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do oburzenia mi daleko, zbyt długo mam do czynienia z blogowaniem, by się przejmować. Jeśli uważasz, że jest to laurka, to w porządku. Bo możliwe, że jest. Produkty są świetne, mało jest tak dobrych na rynku, a wypróbowałam już ich wiele. Gdyby Tobie zależało na czymś, tak jak mi, w obecnej sytuacji, zrobiłabyś podobnie. Niby nazywasz swój komentarz luźną uwagą, ale musiałaś na koniec dodać "pstryczek w nos". Jak miło Asiu. Nie prowadzę bloga dla statystyk i nie zabiegam o uwielbienie i poklask. Jeśli chociaż jadna osoba przeczyta mój post i uzna za przydatny, to mi wystarczy. Dziękuję i pozdrawiam.

      Usuń