niedziela, 3 grudnia 2017

   Na wstępie chciałabym zaznaczyć, jak bardzo się cieszę, że mogę zrecenzować dla Was kolejną, ekologiczną polską firmę, tym razem, tworzącą kosmetyki kolorowe. Rynek naturalnych kosmetyków ciągle się rozrasta, dzięki czemu, mamy większy wybór oraz dostępność stacjonarną.

Marka Annabelle Minerals to nie nowość. Została już wielokrotnie nagradzana i opisywana w gazetach. To co należy podkreślić, to to, że ich produkty są nietestowane na zwierzętach, są w 100 % naturalne, wielofunkcyjne (można je stosować na mokro i na sucho), posiadają ochronę UVA i UVB, sprawdzą się dla posiadaczek każdego typu skóry, mają ogromny wybór odcieni, więc każdy znajdzie coś dla siebie.



Jako posiadaczka cery suchej, byłam pewna, że produkty sypkie, nie są dla mnie, a ich krycie jest za małe. W tej kwestii bardzo się pomyliłam.
Przez kilka ostatnich miesięcy skrupulatnie testowałam kilka hitów marki. Publikując zdjęcia swoich makijaży na instagramie, wiele osób pytało o to, jakiego podkładu użyłam. Nie będę już trzymać Was w niepewności, poniżej możecie zapoznać się z moją opinią.

Zdecydowanie przygodę z kosmetykami Annabelle musimy zacząć od dobrania odpowiedniego odcienia. W tym pomoże albo wizyta w firmowym salonie (ul. Mokotowska 51/53, Warszawa), lub zamówienie kilku próbek w cenie 8,90 zł/ sztuka, bazując na tabeli kolorystycznej.
Ja osobiście mogłam polegać na doradztwie wizażystek w salonie, gdzie dobrano dla mnie kolor Golden Fair. Trafiony w dziesiątkę.



(Odnośniki do strony firmy są w tytułach, wystarczy kliknąć).

PRIMER PRETTY NEUTRAL

Puder nagrodzony przez InStyle. Rzeczywiście  zmniejsza  widoczność porów, a rozprowadzenie pozostałych pudrów jest łatwiejsze. Ja jednak nie zawsze go używałam, zwłaszcza gdy w podróży musiałam ograniczać ilość kosmetyków. Bez niego makijaż trzymał się bardzo dobrze, z nim jeszcze lepiej. Ma uniwersalny kolor.
Cena 49,90 zł/ 4 g.

PODKŁAD ROZŚWIETLAJĄCY I PODKŁAD KRYJĄCY
Byłam więcej niż pewna, że podkład kryjący na mojej twarzy będzie wyglądał ciężko, a przy tym nie przykryje zmian skórnych czy cieni pod oczami. Tutaj się pomyliłam, ponieważ, stopień krycia można budować, dzięki czemu skóra naprawdę wygląda nieskazitelnie. Najlepiej nakładać produkt stopniowo, ruchami stęplującymi, niedużym pędzlem typu kabuki. Pędzel można zwilżyć, lub użyć zupełnie na sucho. Pudrowość wykończenia mija po około 20-30 minutach (przy suchej cerze), zmieniając się w piękną satynę, dzieje się to dlatego, że minerały  scalają się ze skórą pokrytą kremem (nałożonym przed makijażem). Tego wrażenia twarzy, osypanej "mąką" obawiałam się najbardziej.
Jak widzicie na zdjęciu, cienie pod oczami są ładnie przykryte, a cera ani się nie świeci, ani nie jest matowa. Do tego makijażu użyłam primera, podkładu kryjącego, oraz rozświetlającego do wykończenia.
Podkłady nawet noszone przez cały dzień, nie zablokowały porów. Latem, pod wieczór twarz w strefie "T" odrobinę się świeciła, ale mi osobiście taka kwestia nie przeszkadzała. Stosuję bardzo odżywcze i ciężkie kremy, może stąd taki efekt. Podejrzewam, że użycie chusteczki matującej rozwiązałoby ten defekt. Nie zauważyłam także uwydatnienia suchych skórek.
Puder rozświetlający używany solo, daje mały, do średniego stopnia krycia. Drobiny odbijające światło są na tyle małe, że o wrażeniu "dyskotekowej kuli" nie ma mowy. Jest to bardzo subtelne wykończenie. Cytując opis ze strony:
"Rozświetlająca mika, matujący tlenek cynku, odpowiedzialny za ochronę UVA/UVB na poziomie 15 SPF dwutlenek tytanu i koloryzujący tlenek żelaza-ultramaryna, zapewniają bezpieczny i trwały makijaż, poprawiający wygląd, dający skórze oddychać".
Poczucie, że możemy wyglądać lepiej z makijażem, który nie obciąża i niszczy naszej cery jest bardzo pocieszające, prawda?
Cena 34,90 zł/4 g lub 59,90 zł/10 g.





Z góry zaznaczę, że jest to ogromnie wydajny i bardzo napigmentowany produkt. Trzeba obchodzić się z nim ostrożnie. Ten kolor wybrała dla mnie wizażystka, chociaż odcień Sunrise czy Coral są również interesujące. Rose jest raczej chłodny, stonowany. Moja rada - po nasypaniu produktu na wieczko, dokładnie rozprowadźcie go na pędzlu okrężnymi ruchami (3-5 okrążeń pędzla na wieczku), wtedy będziecie miały pewność, że puder jest równomiernie rozmieszczony na włoskach i nie zrobicie sobie plamy. Ten róż jest raczej matowy, nie nazwałabym go rozświetlającym. Do makijażu codziennego na uczelnię lub do pracy, sprawdzi się idealnie. 
Cena 39,90 zł/ 4 g.


Jest to bardzo jasny, lekko różowo-łososiowy kolor, idealny jako baza pod dalszy makijaż oczu. Dobrze matuje powiekę. Nie zbiera się w załamaniach, ale ja ogólnie nie mam z tym problemu, więc może to nie będzie dla Was miarodajne. Jako cień, nie był to dla mnie produkt rewolucyjny, ale jako róż, sprawdził się rewelacyjnie (lepiej niż kolor Rose). Poza tym w podróży wygodniej było mi spakować do kosmetyczki ten jeden, mniejszy produkt (3 g.), niż spory słoiczek z różem (4 g). Uwielbiam kosmetyki 2 w 1!
Cena 29,90 zł/ 3 g.


Dzięki tym pędzlom, wykorzystujemy możliwości kosmetyków mineralnych w 100 %. Baby kabuki idealnie dopasowuje się do kształtu twarzy, wchodząc we wszystkie załamania, a do tego jest niesamowicie miękki i delikatny. Jego kompaktowy rozmiar sprawdza się idealnie w podróży. Natomiast mini kabuki rewelacyjnie sprawdza się do nakładania podkładu kryjącego jako korektora. Zwłaszcza w okolicach oczu i nosa. Takiego modelu pędzla bardzo mi brakuje w mojej kolekcji Zoeva. Niewielki minus za to, że wypadło z nich kilka włosów. Wciąż jednak, dostajemy świetne akcesoria, w bardzo przystępnej cenie. 
Cena za mini kabuki 29,90 zł, cena za mini kabuki 27,90 zł. 



PODSUMOWANIE

Plusy:
- polska firma;
- makijaż który chroni i pielęgnuje cerę, ochrona UVA, UVB;
- minimum składników, maximum efektu;
- satynowe wykończenie;
- szeroki wybór kolorystyki;
- bezpieczna forma produktu i opakowania w czasie podróży (ile razy zdarzył Wam się wybuch podkładu w kosmetyczce?);
- świetna wydajność w stosunku do ceny.

Minusy:
- dostępność stacjonarna, jeśli wahamy się jaki wybrać kolor online;
- skromne opakowanie (w dzisiejszych czasach często kupujemy oczami i wybieramy produkt, który ma piękne opakowanie, nie zważając na to, czy faktycznie jest dobry);
- może się czepiam, ale chcę zwrócić na to uwagę, bo może to komuś przeszkadzać. Przy robieniu makijażu wszystko bardzo pyli. Jeśli mamy obok siebie coś szklanego, będzie pokryte pyłkiem, który dość ciężko zmyć;
- przy bardzo suchej cerze, konieczne jest mocne nawilżenie. 

Na zakończenie chciałabym Wam zagwarantować, że używając naturalnych kosmetyków kolorowych nie tracimy tej jakości wykończenia i efektu do jakiego przywykłyśmy używając produktów z górnej półki. Wręcz przeciwnie, możemy tworzyć naprawdę zjawiskowe makijaże, nie szkodząc sobie przy okazji. Aktualnie używam kosmetyków ekologicznych wielu różnych marek i jestem naprawdę pod ogromnym wrażeniem. Stopniowo będę je opisywać na blogu. 

Pozdrawiam!
Magda

P.S. Dziękuję firmie Annabelle Minerals, a zwłaszcza Magdzie, za możliwość przetestowania kosmetyków oraz akcesoriów. Chciałabym zaznaczyć, że recenzja bazuje na moich własnych odczuciach. To, że opisałam swoje wrażenia na blogu jest tylko i wyłącznie moją inicjatywą. Lubię dzielić się z Wami swoją opinią i promować naturalne podejście do makijażu i pielęgnacji. 




2 komentarze :

  1. Mam puder rozświetlający Annabelle i właśnie tego krycia mi w nim brakuje. Myślisz, że wersja kryjąca dorówna podkładom typu Mac Studio Fix?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witaj! Wersja kryjąca chowa idealnie moje cienie pod oczami, a z nimi naprawdę mam pod górkę. Myślę, że spokojnie da radę!

      Usuń