Fall in Love

Interior Design

Travel

niedziela, 11 sierpnia 2019

Przyszedł w końcu czas na recenzję kosmetyków Alkemie, które stosowałam sumiennie kilka miesięcy temu. Aby moja opinia była pewna i w 100 % rzetelna, stosowałam wszystkie kosmetyki (poza jednym wyjątkiem, ale o tym później) prawie 3 miesiące, lub do zużycia (żel pomarańczowy wciąż jeszcze mam). Nie można polecać czegoś, co używało się przez kilka dni (chyba, że wystąpi reakcja alergiczna), bo kosmetyk nie ma czasu, żeby zadziałać. 





Seria zielona Microbiome (skóra sucha, wrażliwa, podrażniona): 

  • Pianka do mycia twarzy Foamygod- bardzo delikatna w działaniu i skuteczna, nie szczypie w oczy i nie ściąga cery. Świetnie zmywa makijaż. Gęsta. Ma działanie łagodzące. Delikatny zapach. Bardzo polecam. Ocena 10/10 (mimo, że za piankami nie przepadam). Cena 95 zł/150 ml. 
  • Maska na noc Dream of Beauty - to w zasadzie krem. Zostawiam go na noc, np. po gruntownym czyszczeniu i kwasach, żeby odbudować warstwę lipidową. Ma gęstą konsystencję. W składzie znajdziemy oleje, zioła o właściwościach łagodzących (lukrecja). Skóra rano jest przyjemnie odżywiona i miękka. Nie zapycha. Jest bardzo wydajny. Ocena 9/10. Cena 129 zł/60ml. 

Podsumowanie serii: naprawdę spełnione obietnice firmy. Polecam przy stosowaniu retinolu czy kwasów i przy reakcjach uczuleniowych lub poparzeniu skóry. 


Seria niebieska Anti-Aging (skóra potrzebująca regeneracji i ujędrnienia): 

  • Peeling enzymatyczny Beauty:Activate- Ma konsystencję mleczka. Bardzo delikatny, nie szczypie. Efekt złuszczania wywołuje tutaj papaina. W składzie również są oleje (makadamia, Kahai który jest roślinnym retinolem), więc skóra po aplikacji nie jest podrażniona, ale odżywiona. Dobrze przygotowuje cerę do aplikacji treściwego serum itp. Ocena 8/10. Cena 129 zł/ 60 ml. 
  • Olejek Nature’s DNA - solidnie napakowany składnikami o działaniu przeciwstarzeniowym: wyżej wymieniony olej Kahai, awokado, koenzym Q10, wit. C, wit. E. Ogromny zastrzyk odżywienia i nawilżenia, odczuwalny od razu. Nie zapycha, pomimo bogatego składu. Wchłanianie dość dobre, ale w połączeniu z boosterem (o tym poniżej) to duet doskonały. Dość wydajny. Przyjemny zapach. Ocena 10/10. Cena 119 zł/15 ml. 
  • Koncentrat hydro-liftingujący Needles No More - serum, które ma konsystencję żelu o działaniu nawilżającym i napinającym. Aplikowany po olejku, sprawia, że oba kosmetyki wchłaniają się w ciągu 2 min. Rewelacja! Skóra dosłownie wsysa wszystkie fantastyczne składniki. M.in. Kwas hialuronowy o małych cząsteczkach, które są w stanie przeniknąć w skórę, roślinny botoks, glicerynę organiczną. Troszkę mało wydajny, skończył się wcześniej niż olejek i krem. Sugerowałabym używanie stricte na noc, bo może się rolować. Ocena 8/10. Cena 139 zł/50 ml. 
  • Krem do twarzy Youth On Demand- krem o działaniu ujędrniającym. Jak wiele kosmetyków Alkemie, ten krem ma w składzie opatentowane, zaawansowane chemicznie składniki np. Aquaxyl, który wiąże cząsteczki kwasu hialuronowego, czy Filmexel, naturalny  „wypełniacz”. Nie jest ciężki w konsystencji (mleczko), ale mimo to daje niesamowity komfort i uczucie gładkości i ujędrnienia. Robi taką kropkę nad „i”, po wcześniejszych produktach. Oczywiście, po każdej aplikacji należy chwilę odczekać, zanim nałożymy kolejny produkt. Za szybkie nałożenie kolejnych warstw może powodować rolowanie się. Dobra wydajność. Bardzo podoba mi się zapach tego kremu, jest jakby „ziołowo-luksusowy” ;). Ocena 10/10. Cena 159 zł/50 ml. 
  • Krem pod oczy Better Than Botox- odrobinę problematyczny kosmetyk, bo ma tendencję do rolowania się. Jedna pompka to stanowczo za dużo na jedną aplikację, więc trzeba uważać, żeby kremu nie marnować. Potrzebujemy ilość wielkości ziarnka soczewicy do jednorazowej aplikacji. Dzięki takiemu dozowaniu krem wystarczy spokojnie na ponad 3 miesiące stosowania. Solidnie nawilża i napina cieńką skórę pod oczami. Ocena 8/10. Cena 139 zł/15 ml. 

Podsumowanie serii:po regularnym, 3-miesięcznym stosowaniu mogę śmiało stwierdzić, że te kosmetyki działają. Spełniają swoje zadanie. Zmarszczki na czole, kurze łapki są wyraźnie płytsze. Zaznaczam, że stosowałam wszystkie kosmetyki w tym samym czasie, więc ich działanie dopełniało się wzajemnie. Zawsze tak testuję kosmetyki. Wtedy realnie można ocenić działanie kosmetyków danej firmy. Niestety pojawiały się problemy z rolowaniem, więc aplikacja tylko na noc, nie pod makijaż. Pomimo tak bogatych składników, seria nie powodowała zapychania porów. 

Seria żółta  Nature’s Treasure (skóra zmęczona, z przebarwieniami):

  • Maska-peeling z super owocami Glow UP - mój ulubiony produkt z całego asortymentu Alkemie. Genialny, owocowy zapach, ale przede wszystkim działanie. Skóra zachowuje się i wygląda jak po ogromnym zastrzyku wit. C. Stosowałam ją zawsze po peelingu Purite, co w duecie z maską dawało efekt jak po wyjściu z gabinetu kosmetycznego. Widocznie promienna, gładka i rozjaśniona skóra. W składzie antyoksydanty: wit. C, wit. E, olejek z pestek moreli, skwalan, ekstrakty z owoców i wiele innych. Magia! Hit! Ocena 10/10 +. Cena 119 zł/60 ml. 
  • Olejek Skin Superfood - olejek niebieski stosowałam na noc, a ten na dzień. Sam zapach zasługuje na uznanie - energetyczny i pobudzający. Bardzo wydajny, zwłaszcza jeśli mamy zamiar nałożyć makijaż, to wystarczy zaledwie kropla, dwie. Skład olejku to jakby przedłużenie maski Glow Up, ponownie mamy tutaj wit. C w formie olejowej (koniecznie stosujcie wysoki SPF aby uniknąć reakcji uczuleniowej czy przebarwień), ekstrakty z owoców. Kolejny raz przeżyłam niemałe zaskoczenie, gdy przy stosowaniu drugiego olejku o bogatym składzie,  nie doświadczyłam efektu zapchania porów. Hit! Ocena 10/10. Cena 99 zł/15 ml. 

Podsumowanie serii: jest fantastyczna, ogromna bomba witaminowa dla skóry. Widoczne efekty dla osób, które borykają się z ziemistą i suchą cerą. 

Seria pomarańczowa Sun For Everyone ( każdy typ cery, seria letnia, aromat mango): 
  • Żel do mycia twarzy i ciała Rise and Shine-przyjemny i wydajny żel. Pięknie pachnie owocami mango. Ma w sobie mikę, więc nie używałam go na wieczór. Odrobinę szczypie w oczy, ale dobrze oczyszcza, zwłaszcza rano, kiedy jego zapach miło budzi do życia. Przyjemne z pożytecznym ;). Niestety ma sporą wadę, co już nie raz doprowadziło mnie do szału, a mianowicie...dziubek, przez który wychodzi żel szybko zasycha. Naciskamy pompkę i dostajemy rykoszetem np. na bluzkę, na ścianę, na ręcznik. Strzela na wszystkie strony. Starałam się o tym pamiętać, ale czasem się zapominałam i energicznie naciskałam pompkę. Niezły ubaw. Ocena 7/10. Cena 49 zł/250 ml. 
  • Krem do twarzy Hello Sunshine- niby ma to być krem brązujący, ale nim nie jest, ja nie zauważyłam tego efektu u siebie. Nadaje się głównie na dzień. Ma kolor żółty, dzięki czemu lekko zabarwia skórę przy aplikacji. Odrobinę rozświetla. Zapach mango kolejny raz przyjemnie budzi do życia rano. W kremie mamy opatentowane składniki: LysSun (z oczaru), Dermasooth (algi, ostropest), masło shea, mango, olej kokosowy, marchewkowy, erytruloza (mają działanie brązujące). Masełkowa konsystencja kremu naprawdę odżywa i uelastycznia cerę. Ma również rekonstruować uszkodzenia skóry spowodowane ekspozycją na słońce. Dość dobrze współgra z makijażem, o ile damy mu chwilę na wchłonięcie. Ocena 8/10. Cena 129 zł/50 ml. 

Podsumowanie serii: myślę, że niezależnie od pory roku te kosmetyki sprawdzą się bardzo dobrze u osób z suchą i mieszaną cerą. Co do tłustej, nie jestem pewna. Z tej serii miałam jeszcze krem do rąk, ale z racji tego, że go nie używałam, oddałam Mamie, która doceniła jego odżywcze działanie.

Seria biała Snow White ( do każdego typu cery, na przebarwienia:
  • Serum Wake Up Shot! Z potrójną witaminą C - największy bubel zostawiłam na koniec. A miałam co do niego naprawdę duże nadzieje. Taka dawka wit. C powinna działać cuda na przebarwienia, na widoczność zmarszczek i powiększonych porów. Skład jest naprawdę imponujący, ale niestety coś w nim poszło nie tak, skoro u tylu osób wystąpiła ta sama reakcja. Po 2-3 aplikacjach pod skórą robią się ogromne grudy. Zapycha niemiłosiernie. Nawet przy zastosowaniu raz w tygodniu. Fatalny efekt, biorąc pod uwagę cenę. Nie zauważyłam żadnych pozytywnych rezultatów po tym produkcie. Same negatywne. Nie polecam. Ocena 0/10. Cena 145 zł/30 ml. 


Podsumowanie marki Alkemie: do przetestowania produktów tej firmy przymierzałam się naprawdę długo. Zwłaszcza, że firma pochodzi z Jeleniej Góry, gdzie aktualnie mieszkam. Musiałam poczekać, aż pokończę swoje zapasy, żeby mieć możliwość obiektywnej oceny ich działania. Wszystkie kosmetyki kupiłam sama, korzystając z promocji (Kontigo, Ładnie Pachnie itp.), ponieważ wiedziałam, że zakupy będą spore, a ceny tych kosmetyków do najniższych nie należą. Czy było warto? Pewnie! Widziałam wyraźne, pozytywne efekty. Obietnice „producenta” zostały spełnione moim zdaniem w 80-90%. Na ogromny plus zasługuje nie tylko działanie, ale także dobór zaawansowanych chemicznie, opatentowanych składników. Pojawia się tam wiele substancji, których nie znajdziemy u „konkurencji”. To powoduje, że Alkemie się wyróżnia. Możemy również uciszyć opinie, głoszące, że kosmetyki „naturalne”, mają słabsze działanie niż np. te z ekskluzywnych marek kosmetycznych (La Prairie, La Mer, Kanebo, Shiseido itd.), bo mają zbyt „proste” składy. Alkemie może nie jest w 100% naturalne ( pozostaje minimalny procent niepewności), ale zdecydowanie mamy zastosowane funkcyjne składniki, na światowym poziomie. Kremy i serum są w higienicznych opakowaniach, niestety plastikowych. Reszta to szklane słoiki z wieczkami z tworzywa. Kolejnym plusem jest łatwa dostępność produktów tej marki. Wiele sklepów internetowych i stacjonarnych ma je w ofercie. Na minus niestety muszę zaliczyć fakt, że firma pozostawiła bez odpowiedzi moje zapytania odnośnie najefektywniejszego stosowania zakupionych przeze mnie produktów. To nie jest tak, że bezkarnie możemy nakładać na twarz co popadnie. Zwłaszcza z witaminą C można przesadzić. Polecałabym więc lepsze doradztwo przez social media dla klientów. Promocja marki poprzez wysyłanie paczek do blogerek to nie jedyna właściwa droga. Kontakt ze „statystycznym szarym Kowalskim” moim zdaniem jest równie ważny. Mam nadzieję, że moja recenzja się Wam przyda. Jeśli macie jakieś pytania, piszcie śmiało. Pozdrawiam! Miłej niedzieli.